Dziś mija cztery tygodnie od pierwszego pomiaru po powrocie z USA. Po miesiącu stosowania diety redukcyjnej oraz nowego planu treningowego c...

4 tygodnie redukcji - ile schudłam, co jadłam, jak trenowałam?

/
7 Comments
Dziś mija cztery tygodnie od pierwszego pomiaru po powrocie z USA. Po miesiącu stosowania diety redukcyjnej oraz nowego planu treningowego chciałam podzielić się z wami wrażeniami, oraz nową wagą!



Muszę przyznać, że miałam ogromne wątpliwości kiedy napisałam na blogu, że przytyłam w Ameryce aż 10 kg. Było mi wstyd. Jak osoba, która stara się motywować innych do zdrowego stylu życia mogła dopuścić do czegoś takiego?!

Okazało się, że jesteście najlepszymi czytelnikami na świecie. Jeszcze nigdy nie dostałam od was tylu ciepłych i miłych słów. Dziękuję! Daliście mi dużego kopa do działania. Wiedziałam, że nie mogę zawieść was ani siebie. Postanowiłam, że na bieżąco będę informowała was jak wygląda sytuacja dietetyka na diecie :)

Jeśli nie wiecie w jaki sposób udało mi się zyskać 10 kg w trzy miesiące zajrzyjcie TUTAJ. A jeśli chcecie się dowiedzieć jak wygląda jedzenie w Ameryce kliknijcie TUTAJ.

Zdjęcie pod tytułem jak przytyć 10 kg w 3 miesiące
Postanowiłam, że schudnę 10 kg do końca roku. Moje założenia była bardzo proste.
  • Żadnych ekspresowych diet cud! Chociaż kusiło, kiedy widziałam tę fałdę tłuszczu wylewającą się ze spodni, które kiedyś leżały perfekcyjnie...  
  • Maksymalne tempo odchudzania to od 0,5 do 1 kg tygodniowo
  • Czysta dieta (TUTAJ pisałam szczegółowo o moich założeniach)
  • Żadnych cheat meali podczas pierwszego miesiąca
  • Zero alkoholu (zdarzyło mi się wypić lampkę wina dwa razy)
  • Treningi siłowe trzy razy w tygodniu
  • Zero cardio (bo nie lubię i zostawiam je na czasy kiedy waga stanie w miejscu)
  •  Zero oszukiwania i pełna mobilizacja

TUTAJ znajdziecie mój przykładowy jadłospis. Nie liczyłam kcal, bo znam na oko wartość odżywczą moich posiłków. Jadłam cztery zbilansowane posiłki i nie podjadałam. Jadłam proste i pełnowartościowe posiłki. Żadnych śmieci i cukru.



Muszę przyznać, że ten miesiąc był dla mnie bardzo trudny. Powrót do studiów po długich wakacjach, powrót na siłownie z fatalną formą i zaczynanie wszystkiego od zera, fatalna pogoda i moja waga... To wszystko sprawiało, że nie miałam ochoty wstawać z łóżka i pokazywać się światu.

Pierwsze treningi były koszmarem. Trucht na bieżni wywoływał u mnie zadyszkę. Ledwie robiłam przysiady z pustym gryfem, który waży 20 kg. Wydawało mi się, że wszyscy na siłowni się na mnie gapią. Kiedyś kochałam chodzić na siłownię i czułam się tam jak w domu. Powrót był bolesny i po każdym treningu jak najszybciej stamtąd uciekałam.

Pomimo tej jesiennej depresji postanowiła, że się nie poddam. Jeszcze nigdy, ale to nigdy nie byłam tak zdeterminowana jak teraz. Nigdy nie trzymałam się diety i planu treningowego jak w tym miesiącu. Ta siódemka z przodu na mojej wadze doprowadzała mnie do szału. Wiedziałam, że to tylko kwestia czasu, kiedy na wadze zobaczę 69.


Ile udało mi się schudnąć w ciągu 4 tygodni?

Co tydzień robiłam pomiary, bo chciałam obserwować jak zmienia się nie tylko waga, ale i kompozycja ciała. W ciągu tych czterech tygodni schudłam 3,8 kg. Najważniejsze jest dla mnie to, że straciłam prawie 3% tkanki tłuszczowej i niewielką ilość tkanki mięśniowej.

Nikt nie jest w stanie zepsuć mi dzisiejszego dnia :) Możecie pomyśleć, że tu nie ma się z czego cieszyć, bo nadal mam parę ładnych kilogramów do zredukowania. Ja jednak widzę to inaczej. Ciesze się, że udało mi się osiągnąć cel na ten miesiąc. Nie złamałam się, kiedy upiekłam ciasto na 1 listopada dla rodziny i nawet go nie spróbowałam. Udało mi się nie opuścić żadnego treningu, nawet kiedy nie chciałam oglądać swojego ciała w lustrze na siłowni.

Tym wpisem chciałabym wam przekazać, że każdy z was może osiągnąć wymarzoną sylwetkę. Trzeba tylko trenować nie tylko ciało, ale i silną wolę, kiedy babcia częstuje ciastkami. Gdybym poddała się po pierwszym tygodniu, kiedy nie widziałam żadnych rezultatów, dalej leżałabym w łóżku i użalałbym się nad sobą. Czas i tak upłynie, a to tylko od nas zależy jak go wykorzystamy.


You may also like

7 komentarzy:

  1. Cześć! Strasznie się cieszę, że tak dobrze idzie Ci redukcja...:) Jest to motywujące....^^ Trzymam kciuki za dalsze sukcesy i oczywiście fajnie by było gdybyś nadal opisywała swoją dalszą redukcję w kolejnych postach...będę wypatrywać :3

    OdpowiedzUsuń
  2. mega, mega! oby tak dalej! ciężko wytrenować silną wolę, ale da się. trzymam kciuki :), a i mam pytanie... gdzie można zrobić takie dokładne pomiary masy ciała? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja robie u mnie na silowni za pomoca tanity. W jatomi sa za darmo. Nie sa one w 100% doskonale ale jakies tam odniesienie daja :)

      Usuń
  3. Gratuluję! Najważniejsze, że dobrze się czujesz. Teraz można przenosić góry. Pozdrawiam Hania

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogromne gratulacje! mega inspiracja!
    Trening silnej woli to na bank najtrudniejszy trening z jakim miałam do tej pory do czynienia ;)
    Trzymam kciuki za dalszą redukcję!

    OdpowiedzUsuń
  5. dodaj wiecej przepisow :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny wynik! :) Gratuluję i dalej trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.