Moja przygoda z USA dobiegła końca. Wróciłam do Polski kilka dni temu i powoli wracam do normalności. Jak wpłynął na mnie wyjazd do Stanów? ...

Wróciłam z USA! Przytyłam 10 kg...

/
12 Comments
Moja przygoda z USA dobiegła końca. Wróciłam do Polski kilka dni temu i powoli wracam do normalności. Jak wpłynął na mnie wyjazd do Stanów? Czy przeżyłam prawdziwy american dream?



Jadąc do USA na program work&travel doskonale wiedziałam na co się piszę. Wiedziałam, że będę dużo pracować. Wiedziałam, że nie będę miała czasu ani chęci na treningi i gotowanie. To jest ogromna cena jaką miałam zapłacić za spełnienie jednego z moich największych marzeń.

Nie wiedziałam jednak, że będzie aż tak tragicznie. Chcę być z wami szczera i nie mam zamiaru was oszukiwać. Chcę wam opowiedzieć jak to się stało, że przytyłam 10 kg w trzy miesiące oraz co mam zamiar z tym zrobić.

Najlepsze ciasteczka robią w Ameryce.
Patrząc na wielkość tego pudełka nie dziwie się, że przytyłam :D
Nie żałuję, że wzięłam udział w tym programie, bo to największa przygoda jaką przeżyłam. Jednak nadal nie mogę uwierzyć w to, co się stało z moim ciałem w takim krótkim okresie czasu.

Mam wolny metabolizm i od zawsze miałam problem z wagą. Systematyczne treningi oraz zdrowa i zbilansowana dieta sprawiły, że przez 2 lata udało mi się utrzymywać stałą masę ciała oraz sylwetkę, z której byłam zadowolona.

Donut to nieodłączny element każdego śniadania w Ameryce
Przed wyjazdem trenowałam 5-6 razy w tygodniu i trzymałam się mojej diety. Kiedy tylko zaczęłam pracę w USA nie mogłam sobie na to pozwolić. Pracowałam po 15 godzin dziennie i nie miałam dostępu do zdrowych produktów. Podczas trzech tygodni podróżowania z miasta do miasta również nie było czasu i chęci do dbania o sylwetkę. Zdrowe jedzenie jest w USA tak drogie, że nie mogłam sobie na nie pozwolić, ale to temat na kolejny wpis.

Dążę do tego, że zaczęłam tyć, bo przestałam ćwiczyć oraz trzymać się zdrowej diety. Dodatkowo zbyt duża ilość węglowodanów prostych oraz zdecydowanie zbyt mała podaż białka sprawiła, że nie przypominam dawnej siebie.

1$ pizza w Nowym Yorku
To dla mnie trudne przyznać się jak bardzo się zaniedbałam. Postanowiłam powiedzieć wam ile teraz ważę, bo będę bardziej zmotywowana do powrotu do formy sprzed wyjazdu. Za jakiś czas pokażę wam efekty mojej diety oraz treningów. Mój cel to zgrabna sylwetka, której nie będę się wstydziła, a nie cyfra na wadze.

Po przyjeździe zrobiłam sobie analizę składu ciała. Wynika z niej, że:
moja nowa masa to: 72 kg (przed wyjazdem 62 kg)
procent tkanki tłuszczowej to: 32% (przed wyjazdem 25%)

Przerażające, prawda?

Ale nie martwię się, pomimo negatywnych komentarzy, które zdążyłam już usłyszeć na swój temat. Wiem, że wszystko wróci do normy, kiedy zacznę regularnie ćwiczyć oraz jeść jak dawniej.

W Polsce mamy o wiele lepsze burgery niż te w Ameryce
Jaki mam plan?

Zacząć wszystko od początku. To właśnie kilka lat temu zaczynałam z taką wagą. Chciałam schudnąć, bo nie akceptowałam swojego wyglądu. Teraz również nie mogę patrzeć na siebie ani na nowe spodnie w rozmiarze 38.

Chcę znowu być szczupła. Chcę znowu nosić rozmiar 36. Chcę akceptować siebie i swój wygląd. Moje chcę znaczy zrobię to. Choćby nie wiem co.

Zawsze chciałam pobiegać w Central Parku.
Niestety po zjedzeniu wszystkich burgerów, donatów i pizzy niestety nie dałam rady.
Nie mam zamiaru stosować diet cud, bo wiem, że nie ma żadnej drogi na skróty. Przez 3 miesiące nie dbałam o swoje ciało, więc nie naprawie tego tygodniową dietą wygrzebaną z internetu. Muszę zacząć wszystko od początku. Ale wcale nie jest mi przykro z tego powodu. Wręcz przeciwnie! Ciesze się, że jestem już w domu i mogę wrócić do mojego zdrowego stylu życia.

Jeśli chcesz, możesz napisać mi w komentarzu, że jestem gruba i że powinnam zamknąć tego bloga. Możesz też zacząć razem ze mną, bo czas i tak upłynie, a nigdy nie jest za późno na zmiany. Uwierz mi, wiem co czujesz. Wiem, że jest Ci ciężko odłożyć komputer i wyjść na trening. To nie znaczy, że masz się poddać w walce o zdrowie i wymarzoną sylwetkę.


You may also like

12 komentarzy:

  1. Gratuluję odwagi :) Zaczynam razem z Tobą - (mam taką samą wagę nawet), więc będę uważnie śledziła Twoje postępy - to tak dla zmotywowania jeszcze bardziej :) Nie każda kobieta umie głośno mówić o tym ile waży. Super, że się nie przejmujesz tym, co kto pomyśli. Cieszę się, że przeczytałam ten post, naprawdę. Trzymaj się! Powodzenia w zaczynaniu jeszcze raz od początku. Ja sama takich początków trochę przeszłam, ale za każdym razem nabierałam pokory - bez tego ani rusz :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam za ciebie kciuki, zdrowe jedzenie i treningi, też do tego wracam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm.. Wystarczyło przecież przygotować posiłek dzień wcześniej, więc nie rozumiem w czym problem. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Tez zaczynałam od takiej wagi ;) Na twoim miejscu też bym korzystała z wyjazdu jak się da ;) To była na pewno super przygoda a jakieś urozmaicenie w życiu jest potrzebne. Jeżeli chodzi o sylwetkę to wszystko jest do wypracowania. Pozdrawiam ☺

    OdpowiedzUsuń
  5. Tez zaczynałam od takiej wagi ;) Na twoim miejscu też bym korzystała z wyjazdu jak się da ;) To była na pewno super przygoda a jakieś urozmaicenie w życiu jest potrzebne. Jeżeli chodzi o sylwetkę to wszystko jest do wypracowania. Pozdrawiam ☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie właśnie jest życie. Przez to przeżycie stałaś się nawet bardziej wiarygodna, że tak to ujmę ;) Bo każdemu z nas może się to przytrafić, z różnych powodów. Ważne jednak, by dostrzec problem i starać się go pokonać, nie załamywać się, tylko stworzyć plan i się go trzymać. Powodzenia, pozdrawiam, Ania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahaha uśmiałam się bo to tak jakbym czytała o sobie. Jak tylko przestaje ćwiczyć tyje z prędkością światła ale zaczynam ćwiczyć od pocztku. Najważniejsze jest to, że masz w sobie siłę zeby zaczynac od początku. Niech ludzie piszą sobie co chcą. Ludzka zawiść nie ma granic. Każdy z nas popełnia grzechy . Dasz rade :) Bądź najlepszą wersją siebie. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem na twoim blogu pierwszy raz
    Podziwiam szczerość i pozytywne nastawienie
    Jakoś tak mi blisko do tego co piszesz
    Od 6 tygodni zero treningu
    Pochłaniam węgle jak odkurzacz
    Przyczyna trochę inna: kolejny ostry rzut depresji nowe leki
    Jestem totalnie otępiała ciało odmawia współpracy
    Kilka razy udało mi się pobiegać ale co to jest przy wcześniejszych 100 km tygodniowo i 4 treningach kondycyjnych
    Jest makabra
    Ja nie mam odwagi przyznać się ile przytyłam
    Super ze masz plan i zamierzasz działać
    Wiem jak wygląda work & travel w stanach
    Mój brat jest drugi raz
    Ktoś kto pisze o przygotowaniu posiłku dzień wcześniej nie ma pojęcia o czym pisze...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, nie mozna sie poddawac. Trzeba walczyc! Im dluzej bedziesz czekac tym bedzie trudniej. A co do komentarza o przygotowywaniu posilkow postanowilam nie skomentowac :)

      Usuń
  9. Jestem na twoim blogu pierwszy raz
    Podziwiam szczerość i pozytywne nastawienie
    Jakoś tak mi blisko do tego co piszesz
    Od 6 tygodni zero treningu
    Pochłaniam węgle jak odkurzacz
    Przyczyna trochę inna: kolejny ostry rzut depresji nowe leki
    Jestem totalnie otępiała ciało odmawia współpracy
    Kilka razy udało mi się pobiegać ale co to jest przy wcześniejszych 100 km tygodniowo i 4 treningach kondycyjnych
    Jest makabra
    Ja nie mam odwagi przyznać się ile przytyłam
    Super ze masz plan i zamierzasz działać
    Wiem jak wygląda work & travel w stanach
    Mój brat jest drugi raz
    Ktoś kto pisze o przygotowaniu posiłku dzień wcześniej nie ma pojęcia o czym pisze...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Na pewno się uda, Stany sa podstępne, mój pierwszy pobyt 5 miesięcy i 12 kg na plus ;-),powrót do Polski wróciłam do poprzedniej wagi kolejne 2 roczne wyjazdy waga praktycznie bez zmian, nawet odrobinę w dół. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.