Jest jedna rzecz w byciu "na diecie", dla której warto "na diecie" być. Całe środowisko sportowych świrów zgodzi się pew...

Jeśli robisz cheatmeal w ten sposób, to robisz to źle

/
3 Comments
Jest jedna rzecz w byciu "na diecie", dla której warto "na diecie" być. Całe środowisko sportowych świrów zgodzi się pewnie ze mną, że tą rzeczą jest cheatmeal. Kiedy cheatmeal, jak i dla kogo? I dlaczego tak właściwie od miesiąca nie robię oszukanych posiłków?



Kiedy można zrobić cheatmeal?

Jeśli zdrowo się odżywiasz i twoim celem nie jest redukcja masy możesz sobie pozwolić na oszukany posiłek raz w tygodniu. Zamiast sałatki z kurczakiem zjedz burgera na obiad. Albo idź ze znajomymi na pyszny deser do kawiarni. Nic złego się nie wydarzy, jeśli raz na jakiś czas zjesz coś mniej zdrowego.

Wszystko zależy od twojego celu i czasu w jakim chcesz go zrealizować. Jeśli starasz się schudnąć to, ja odradzałabym jednak tak częste cheatmeale. Dlaczego?

Bardzo ważne jest to co jemy, ale ostatecznie to bilans kaloryczny decyduje o tym, w którą stronę idzie wskazówka na wadze. Teoretycznie, aby chudnąć 0,5 kg tygodniowo należy wytworzyć deficyt kaloryczny rzędu 3500 kcal. 3500 kcal / 7 dni daje nam 500 kcal dziennie. Jeśli codziennie będziesz trzymać się założonej kaloryki, ale w niedziele zjesz pizzę, lody, ciastka i czekoladę zniszczysz całe swoje starania. Bilans kaloryczny jest nieubłagany. Chyba że zdecydujesz się zjeść coś niedozwolonego, ale zmieścisz się w bilansie kalorycznym. W takiej sytuacji wszystko jest ok, a ty możesz chudnąć dalej.

Jeden z moich cheatmeali po ukończeniu ME Survival Race
Dlaczego nie zrobiłam cheatmeala już od miesiąca?

Przed tym jak wyjechałam do USA i przytyłam 10 kg pozwalałam sobie na odstępstwa od diety średnio raz w tygodniu. Moja waga była w porządku, dobrze czułam się ze swoją sylwetką i dużo trenowałam. Jeden oszukany posiłek nie rujnował mojej ciężkiej pracy.

Teraz nie ma mowy o jakimkolwiek odstępstwie od diety. Czuje się fatalnie z moją figurą, dlatego nie chcę spowalniać procesu odchudzania. Za kilka dni wrzucę aktualizację mojej wagi oraz diety. Póki co idzie mi całkiem dobrze i nie chcę tego psuć. Po za tym znam siebie na tyle dobrze, że wiem co stałoby się gdybym zaczęła sobie pozwalać :) Pierwszego cheatmela planuje na 11 listopada, bo wtedy mamy w Poznaniu imieniny świętego Marcina i nie mogę odpuścić sobie najlepszego rogala na świecie!

W USA miałam cheat życie
Po co robić cheatmeala?

Cheatmeal to bardzo fajna sprawa, jeśli potrafi się dobrze wykorzystać jego potencjał. Dla osób, które są na diecie redukcyjnej pozwala trochę się rozluźnić i daje chwilę odpoczynku dla głowy. Jest to też jakiś nowy bodziec dla ciała, które jest ciągle na deficycie kalorycznym. Oszukane posiłki trzeba jednak robić z głową.

Na pewno nie tak.

I nie tak...
Jak nie robić cheatmeala?

O tym mogłabym napisać książkę. Przez bardzo, bardzo długi czas miała z tym problem. Potrafiłam trzymać się mojej diety przez cały miesiąc, ale kiedy przychodził dzień kiedy decydowałam się na cheatmeala wariowałam. Zamiast cheatmeal robiłam cheatday. Czasami zdarzał się nawet cheatweek kiedy to po zjedzeniu tony cukru wątpiłam w cały ten zdrowy styl życia. Czułam się fatalnie z tym, że zjadłam czekoladę, więc poprawiałam sobie humor całym pudełkiem lodów. Koniec końców nadrabiałam deficyt kaloryczny z całego miesiąca i wracałam do punktu wyjścia.

Tak wyglądały zakupy na mojego cheatmeala kiedyś...
Dużo czasu opłynęło zanim naprawiłam sobie relację z jedzeniem. Nie pamiętam już kiedy popłynęłam aż tak bardzo. Moje późniejsze cheatmeale wyglądały już tak jak powinny. Raz na jakiś czas wychodziłam ze znajomymi zjeść burgera do ulubionej knajpy albo szłam na najlepsze lody do kolorowej. Bycie na diecie 365 dni w roku nie jest najlepszym rozwiązaniem. Warto czasem odpocząć.

Mam nadzieje, że nikt z was nie robi tego, co ja robiłam w przeszłości :)


You may also like

3 komentarze:

Obsługiwane przez usługę Blogger.