Obiecywałam wam, że będę pisać i nie zostawię bloga na trzy miesiące. Mam ogromne wyrzuty sumienia z tego powodu, dlatego chciałabym się ...

Work&Travel USA

/
5 Comments
Obiecywałam wam, że będę pisać i nie zostawię bloga na trzy miesiące. Mam ogromne wyrzuty sumienia z tego powodu, dlatego chciałabym się wytłumaczyć dlaczego was tak zaniedbuję.


Dlaczego nie ma mnie na blogu?

Właśnie spełnia się jedno z moich największych marzeń. Od kilku tygodni jestem w AMERYCE! Wyjechałam na program Work & Travel USA razem z moimi znajomymi. Przede mną jeszcze 9 tygodni pracy, a później 3 tygodnie zwiedzania. Jesteśmy zatrudnieni w parku rozrywki Valleyfair niedaleko Minneapolis w stanie Minesota. Pracujemy jako ratownicy oraz obsługa kolejek razem z innymi studentami z całego świata. Dzięki temu programowi bez problemu dostaliśmy wizę do stanów i możemy zarobić pieniądze na zwiedzanie wymarzonych miejsc. Staramy się pracować jak najwięcej, dlatego nie mam kiedy usiąść do komputera i napisać dla was posta. Nie spodziewałam się, że ta praca będzie aż tak męcząca i wymagająca. Ale czego się nie robi, żeby spełniać marzenia?
Valleyfair - moje miejsce pracy
Dobrze jest mieć kogoś bliskiego :)
Nasza droga do pracy
Moje pierwsze wrażenia po przyjeździe do USA

Mieszkamy w akademikach na totalnym odludziu. W pobliżu jest tylko droga szybkiego ruchu oraz park rozrywki, w którym pracujemy. Nie zdążyłam jeszcze zobaczyć żadnego z wymarzonych miejsc. Niestety zwiedzanie musi jeszcze poczekać. Na co dzień spotykam za to setki amerykanów. Potwierdziło się to, że jest to bardzo uśmiechnięty oraz otwarty naród. Może wygląda to trochę sztucznie, ale wcale mi to nie przeszkadza. Kiedy każda napotkana osoba uśmiecha się do ciebie, nie możesz chodzić naburmuszony. Nie spodziewałam się jednak, że problem z otyłością jest tu aż tak ogromny. Często się zdarza, że ludzie nie mieszczą się na siedzeniach w roller coasterach. Ten widok mnie przeraża. Nie chciałabym, żeby polskie ulice wyglądały tak w przyszłości. Pomimo tego, że nie jestem tu zbyt długo zdążyłam zauważyć najczęściej popełniane błędy żywieniowe. Zdecydowanie zbyt duży udział węglowodanów w diecie i zbyt małą ilość białka. Pije się tu zbyt dużo słodzonych napojów, a wszystkie produkty w sklepie mają dodatek cukru. Jedzenie tutaj jest naprawdę paskudne. I nie mają tutaj kaszy jaglanej! :(

Obiad w Ameryce - same węglowodany i zero białka
Próbowałam jeść racjonalnie, ale się poddałam...
Majonez większy niż głowa
Jak wygląda moja dieta w USA?

Nie spodziewałam się, że będzie aż tak źle. Założyłam sobie, że nie będę sobie niczego odmawiała, ale jednocześnie będę starała się gotować coś racjonalnego. Cóż… póki co realizuje tylko pierwsze założenie. Pracuje od rana do późnych godzin w nocy. Do najbliższego sklepu mam 15 minut taksówką. Najzwyczajniej w świecie nie mam siły na gotowanie po całym dniu pracy. Rano zalewam płatki owsiane mlekiem. W pracy jem codziennie taco z wołowiną i warzywami. To najzdrowsza opcja w bistro (po za tym można zjeść pizzę, burgera albo frytki). Zazwyczaj zjadam też najlepsze ciastko na świecie wyciągnięte prosto z piekarnika. Wiecie, takie z płynną czekoladą w środku. Jak dotrę już do akademika to mam siłę tylko na jedzenie masła orzechowego prosto ze słoika.
Najzdrowsza rzecz jaką jem - owsianka z mango i masłem orzechowym
Drugie śniadanie - M&Ms 
Po ciężkim dniu pracy Pringles na kolacje
Co z aktywnością fizyczną?

Ambitnie planowałam robić treningi przynajmniej trzy razy w tygodniu. Skończyło się na tym, że zrobiłam jeden trening zanim zaczęłam jeszcze pracę. Nie martwię się jednak o zaniedbanie sportu. Do pracy idę na piechotę około 20 minut. W pracy chodzę w tę i z powrotem jakieś milion razy podczas sprawdzania zabezpieczeń na roller coasterach. Nie ma opcji, że przytyję podczas pracy. Nigdy nie robiłam tyle cardio co teraz. Tęsknie jednak za siłownią i nie mogę się doczekać, kiedy na nią wrócę.

Zawsze marzyłam o wizycie w wielkim parku rozrywki
Jakie będą dalsze losy bloga?

Wracam do Polski na początku października. Wtedy na pewno wrócę do regularnego pisania. Mam kilka pomysłów na posty z Ameryki, ale nie mam kiedy ich napisać. Napiszcie w komentarzach czy tęsknicie! Może wtedy zmotywuje się, żeby częściej tu zaglądać :)  

Ja i mój jednorożec pozdrawiamy z USA!


You may also like

5 komentarzy:

  1. Tęsknię za bezpośrednimi relacjami z USA na snapchacie!! :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietny pomysl z tym wyjazdem. Oczywiscie ze czekamy na kolejne wpisy. Pozdrawiam i zycze wytrwalosci a pozniej superowego zwiedzania :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. możesz napisać coś więcej o tym programie? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. hej, rozumiem że miałaś trochę odpuścić za zdrowym stylem życia.. :D przepraszam, że to napiszę, ale widziałam Twoje zdjęcia na insta i dziewczyno, jak Ty przytyłaś :D

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.