Pisząc ten tekst siedzę na niezwykle ciekawym wykładzie. To właśnie on zainspirował mnie do stworzenia tego wpisu. Zabrałam na uczelnię kom...

Czy warto studiować dietetykę?

/
39 Comments
Pisząc ten tekst siedzę na niezwykle ciekawym wykładzie. To właśnie on zainspirował mnie do stworzenia tego wpisu. Zabrałam na uczelnię komputer, żeby robić notatki. Zmieniłam jednak plany, bo mam dość przepisywania tekstu prezentacji, który został z kolei przepisany przez wykładowcę z jakiegoś podręcznika.




Część z was przeżywa właśnie jeden z najbardziej przerażających momentów w życiu – egzamin maturalny. Domyślam się, że nadal macie w głowie sinusy i tangensy. Warto się jednak zastanowić co będzie, kiedy uda wam się tę maturę zdać.

Idąc do klasy prawno-językowej miałam zamiar studiować prawo (serio, nie wiem skąd ten głupi pomysł). Po pierwszym miesiącu w liceum zorientowałam się jednak, że historia to nie moja bajka. Mnie kręciło zupełnie co innego.

Byłam w kropce, bo program mojej klasy obejmował głównie humanistyczne przedmioty. Chemia nie była nigdy moją mocną stroną (wierzcie mi, że dotkliwie odczuwam zaległości z liceum). Natomiast jedna godzina biologii w tygodniu też nie zwiększała moich szans na uzyskanie dobrych wyników z matury z tego przedmiotu. Nie chciałam również obciążać rodziców płaceniem na korepetycje, bo uważałam to za stratę pieniędzy. Musiałam coś z tym zrobić. 

Zamiast uczyć się do matury z biologii i chemii jak Bóg przykazał, ja postawiłam wszystko na jedną kartę. Olałam maturę i zapisałam się na Olimpiadę Wiedzy o Żywieniu i Żywności. To była najlepsza decyzja jaką mogłam wtedy podjąć.

Mój poziom motywacji był ogromny. Musiałam dostać się do finału, żeby otrzymać indeks na wybraną przeze mnie uczelnię. Przestudiowałam zatem wszystkie możliwe książki z podstaw żywienia człowieka, towaroznawstwa oraz technologii gastronomicznej jakie udało mi się znaleźć. Przygotowując się do olimpiady utwierdziłam się też w przekonaniu, że to jest właśnie to!

Udało się! Zdałam podstawowe przedmioty na maturze, a Olimpiada dała mi indeks na uczelnię. Dwa lata temu zaczęłam studiować mój wymarzony kierunek, czyli dietetykę. Chcecie widzieć co mam do powiedzenia na temat tych studiów?

Nie lubię nadużywać klozetowego żargonu, ale z polskiego też byłam słaba i brakuje mi czasem słów. No więc... te studia są do dupy. Serio. Są gówniane.

Minęły już prawie dwa lata, a jeśli chodzi o żywienie człowieka nauczyłam się całe NIC. Jedyne co wynoszę z zajęć to frustracja i myśli samobójcze. Zresztą, snapy mojej kumpeli mówią same za siebie.



Rozumiem, że anatomia, biochemia oraz fizjologia człowieka to podstawa. Nie dyskutuje na ten temat. Są to przedmioty niezwykle istotne, jeśli chodzi o zawód dietetyka.

Bądźmy jednak poważni. Czy naprawdę musiałam pisać egzamin z etnografii, ekologii, jakości życia oraz społecznych aspektów zmiany klimatu, żeby przygotować się do pracy z pacjentem? Serio?

Po maturze nie mogłam się doczekać, aż usiądę na auli i będę słuchać fascynujących wykładów. Możecie się domyśleć, że lekkie uczucie zawodu to zbyt delikatne określenie na to, co teraz czuję.

Chcę ukończyć te studia, bo zależy mi na wykształceniu dietetyka. Niestety zajęcia są nudne i nieadekwatne do kierunku studiów. Pomijając już fakt, że większość wiedzy jaką nam tu przekazują jest przestarzała i nieaktualna. A przecież dietetyka jest kierunkiem, który nieustannie się rozwija.

Ja od kilku lat uczę się sama. Bardzo dużo czytam, słucham osób mądrzejszych ode mnie, staram się brać udział w konferencjach i szkoleniach. Całą wiedzę z zakresu żywienia jaką posiadam, zdobyłam samodzielnie. Nie potrzebowałam do tego studiów. 

Przykro mi, że muszę tracić czas siedząc na OBOWIĄZKOWYCH wykładach (tak, nie żartuje). Na mojej uczelni lepiej nie ryzykować nieobecności i wpisywania się nawzajem na listę. Można przez to załapać warunek i powtórkę z przedmiotu. Nie polecam.

Jeśli potrzebujesz tego papierka do pracy, to musisz zacisnąć zęby i to przetrwać. Ja teoretycznie go nie potrzebuje, bo dietetyk nie jest zawodem regulowanym prawnie. Mimo to chcę uniknąć sytuacji kiedy ktoś mi zarzuci, że prowadzę pacjentów nie mając odpowiedniego wykształcenia.

Jeśli wydaje Ci się, że nauczysz się na studiach dietetyki czegoś wartościowego, to możesz przeżyć niemały zawód. Ja cały czas czekam, aż zaczną się poważne przedmioty. Mam nadzieję, że wystarczy mi silnej woli, żeby to przetrwać.

Jeśli pasjonuje Cię dietetyka, to zdobywaj wiedzę samodzielnie. Jest masa książek, coraz więcej szkoleń, konferencji oraz webinariów. W dzisiejszych czasach wiedza jest na wyciągnięcie ręki. Trzeba tylko trochę chęci i umiejętnego poszukiwania informacji.

Jeśli nie wiesz natomiast co zrobić ze swoim życiem po maturze i myślisz, że dietetyk to super przyszłościowy zawód i pozwoli ci zarabiać kupę pieniędzy, możesz się rozczarować. Wykładowcy na pewno nie zarażą cię pasją do dietetyki. Prawda jest taka, że dużo osób rzuca te studia po roku. Ci, którzy wykażą się wytrwałością i je ukończą, rzadko pracują w zawodzie.

Lepiej zrób sobie rok przerwy, wyjedź w podróż po europie albo idź po prostu do pracy. Bez sensu jest tracić czas i pieniądze twoich rodziców na studiach, które nie wniosą nic do Twojego życia.


You may also like

39 komentarzy:

  1. A się zastanawiałem nad drugim kierunkiem :)
    Ale myślę, że każde studia są w stylu "zabij nas", że wykładowcami zostają najlepsi z najgorszych, co normalna praca w zawodzie im nie odpowiada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślałam długo nad drugim kierunkiem na AWFie, bo planuje zostać trenerem personalnym w najbliższej przyszłości. Ale moje studia bardzo mnie do tego zniechęcają...

      Usuń
  2. Większych głupot nigdy nie czytałam.
    Sorry, ale na jakie studia byś nie poszła, ZAWSZE, NA KAŻDYM KIERUNKU są przedmioty humanistyczne typu psychologia czy etyka. A skoro tak bardzo nie odpowiadają Ci Twoje studia, to po co to ciągniesz? Żeby mieć papier? Piszesz "nie marnuj czasu, nie marnuj pieniędzy rodziców" a sama co w tym momencie robisz? Wszystkiego sama się uczysz? Super, szkoda tylko, że kompletnych głupot, które przedstawiasz tutaj potem tym wszystkim nieświadomym ludziom, a oni ślepo wierzą w te wypisywane tutaj brednie. Ręce czasem opadają.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podoba mi się harmonogram studiów oraz przedmioty. Tak, ciągnę to dla tytułu. Z tym, że większość studentów zajmuje się tylko studiowaniem, z którego i tak nic nie wynika. Ja spełniam się poza uczelnią. Pracuje, żeby zarobić na karnet na siłownię oraz podróże. Czytam, szkole się, sama się uczę. Piszę tego bloga, staram się zmotywować ludzi do zmian. A w międzyczasie chodzę na durne zajęcia. To co wu piszę, to MOJE ZDANIE. To mój blog, mogę wyrażać tu własną opinię. Jestem autentyczna i nigdy tu nie kłamię. Ja jestem rozczarowana tymi studiami i chcę, żeby ludzie wiedzieli co ich czeka :)

      Usuń
    2. Skoro nie podoba Ci się harmonogram studiów i przedmioty jakie tam są, to dlaczego wybrałaś taką uczelnię? Nie interesowałaś się wcześniej jakie będą przedmioty? Mogłaś iść na AWF, skoro piszesz, że chcesz zostać trenerem. Widocznie to Ty źle wybrałaś, a teraz winę za całe zło zwalasz na kierunek studiów czy uczelnię. Wszystkie Twoje koleżanki mają takie zdanie o tych studiach? Na pewno nie. Na pewno są osoby, którym się to podoba, które wiele się nauczyły, bo w innym razie nie byłoby tylu chętnych (wiem, że to oblegany kierunek). Każdy ma inne oczekiwania. A co do tego co tu piszesz... Mogłabyś to popierać jakąś literaturą, cokolwiek, bo tak to każdy sobie może napisać co tylko mu się podoba, a potem wchodzi tutaj i czyta to taka nieświadoma niczego osoba i łyka wszystko, a nie zawsze słusznie.

      Usuń
  3. Wyrażam tu moją subiektywną opinię :) Jeśli ktoś chce poznać opinię obiektywna może zajrzeć do informatora na stronie uczelni. Znam zdanie moich koleżanek na temat tych studiów. Jest podobne do mojego. Może i komuś się podoba, każdy lubi co innego. To oblegany kierunek, bo dietetyka jest teraz modna. Wybrałam dobrze, tylko się rozczarowałam :) Bo kierowałam się rankingiem uczelni oraz ulotkami. Gdybym miała wybrać jeszcze raz wybrałabym te same studia. Może na innej uczelni. Nie zmienia to faktu, że mi się nie podoba. Dietetyka jest fantastyczna. Nie spodziewałam się, że można aż tak zepsuć ten kierunek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm... żadna organizacja - uczelnia, zakład pracy, szkoła - nie są idealne, bo tworzą je ludzie, a każdy człowiek ma jakieś wady lub słabszy dzień. Super, że dokształcasz się na własną rękę zwłaszcza że studia w zamyśle mają nie tylko dać zawód, ale również zapewnić samorozwój, dlatego masz różne przedmioty. Mój kolega na budownictwie miał filozofię, żeby widział coś więcej niż przysłowiową cegłę. Na budowie mu się to nie przyda, ale korzystnie wpłynęło na niego jako człowieka. Na UAM-ie za moich czasów również były OBOWIĄZKOWE WYKŁADY. Co prawda nie wszystkie, ale niektórzy wkładowcy wymagali obecności i nikt nie marudził. To żadna nowość. Nie jest nowością również to, że niektórzy przerywają studia. Dzieje się to wszędzie - nie tylko na dietetyce, ponieważ w tym wieku człowiek jeszcze poszukuje lub zwyczajnie jednak nie radzi sobie na studiach. Na pewno jest wiele rzeczy, które można by poprawić, ale nie dzieje się to za pstryknięciem palca. Na pewno młodsza kadra jest w stanie więcej w tym zakresie zdziałać. Starsi wykładowcy czasem popadają w pewną rutynę, co dzieje się także w innych zawodach. Przypominij to sobie, jak już zaczniesz pracować. Jeśli jesteś tak zdolna, wiesz tak dużo i nie potrzebujesz uczelni, na której się męczysz, to może nie marnuj pieniędzy nie tylko swoich rodziców, ale i podaników i rzuć je? Nie wszyscy muszą kończyć studia. Jest tylko pewnien malutki drobiazg... Przejrzałam Twoje wpisy i cóż - walisz byki. Dla osób, które szukają kierunku studiów dla siebie - nie sugerujcie się wypowiedzią jednej zgorzkniałej osoby, tylko sami poszukujcie siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ukończę te studia tak czy siak :) Nie chcę się tu z Tobą spierać, zwłaszcza, że nie wiem z kim mam przyjemność. Miło byłoby wiedzieć z kim dyskutuję. Ja zawsze podpisuje się swoim nazwiskiem. I jestem człowiekiem, więc popełniam błędy :) Nie chcę nikogo zniechęcać do tych studiów. Mówię tylko jak to naprawdę wygląda. Nie tylko na mojej uczelni. Moją misją jest zachęcić jak najwięcej osób do zmiany stylu życia i nie mam zamiaru przestać pisać bloga, bo ktoś mi mówi, że jestem zgorzkniała :) Jestem też ciekawa o jakie "byki" Ci chodzi. Chętnie się dokształcę i doczytam, jeśli czegoś nie wiem lub posiadam błędne informacje.

      Usuń
  5. Ja jestem na pierwszym roku dietetyki i skończyłam liceum o profilu z rozszerzoną historią, angielskim i polskim (językowy). Nie miałam wiedzy o tym, że można wziąć udział w takiej olimpiadzie jak Ty, więc zdawałam na maturze geografię, wos, polski i angielski. Przez to miałam ograniczoną możliwość dostania się na dietetykę, bo zaledwie dwie (chyba) uczelnie w Polsce nie wymagają biologii czy chemii.
    Zgadzam się, że niektóre przedmioty jak ekologia czy prawo i ekonomika nie są potrzebne do zawodu dietetyka, aczkolwiek można się z nich czegoś ciekawego dowiedzieć (przynajmniej na mojej uczelni :)). Także dużo czytam sama, w wolnych chwilach przeglądam najnowsze badania czy wertuję książki o tematyce żywienia. Studia to nie tylko chodzenie na obowiązkowe zajęcia i egzaminy, ale także SAMOKSZTAŁCENIE. Takie jest moje zdanie :) Mimo, że to pierwszy rok, już nie mogę doczekać się praktykowania swojego wymarzonego zawodu.
    Tutaj więcej moich przemyśleń w tym temacie: http://kjhealthy.blogspot.com/2016/02/moj-pomys-z-wpisami-o-studiach-przypad.html#more
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda uczelnia jest inna. Zawsze można się czegoś nauczyć. Szkoda tylko, że 90% to przedmioty niezwiązane z żywieniem. Ja czekam na ciekawe przedmioty związane z praktyką! :)

      Usuń
  6. Czyli ogólnie nie polecasz dietetyki? ja złożyłam papiery na dietetykę na wszuie (też poznań) i miałam koleżanki, które też skończyły i mówią, że było w porządku. jedna przeniosła się z jakiejś innej uczelni gdzieś z gdyni albo szczecina i mówi, że zupełnie inny poziom ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dietetyka jest bardzo ciekawym kierunkiem :) Na rynku pracy nie brakuje dietetyków, jednak rynek bardzo szybko weryfikuje tych najlepszych. Tak jest w każdym zawodzie, dlatego warto studiować to, co nas interesuje i w czym będziemy się spełniać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzeba było iść na uczelnię, gdzie dietetyka jest na wyższym poziomie, a praktyki i przedmioty kliniczne odbywają się w szpitalach klinicznych. Te studia są do dupy, bo jesteś na złych studiach, gdzie dostaje się każdy- no ale jak widać nawet tu niektórzy kombinują i uczą się na olimpiady, zamiast mieć jakiekolwiek podstawy z biologii i chemii. Heh.

    OdpowiedzUsuń
  9. Generalizujesz, a przecież nie studiowałaś tego kierunku na wszystkich uczelniach? Tylko na jednej, która wcale nie jest w czołówce rankingu. Metaforycznie, to tak jakby przymierzyć jedną tandetną sukienkę i stwierdzić, że wszystkie sukienki są do d..y. Każdy naukowiec, czy po prostu wykształcony człowiek powie, że wiedzę powinno się nabudowywać, a nie rwać fragmentami. Dlatego pomijając naukę biologii i chemii, mogłaś gorzej rozumieć np. taką fizjologię, a przez to mogła Cię ona zwyczajnie nudzić. Utrata zainteresowania czymś, czego nie rozumiemy to zwyczajna reakcja obronna. Stąd podstawy, biochemie itp. mogą być dla kogoś nudne i bezsensowne, jednak z perspektywy czasu, twierdzę że bez tego nie da się na serio zrozumieć co się dzieje z klientem/pacjentem, lub dlaczego tak a nie inaczej działa dany produkt. Nie jesteśmy laikami, człowiek i jedzenie nie powinno mieć dla nas żadnych tajemnic - dietetyk powinien wiedzieć JAK produkty działają, nie tylko CO potrafią z działać. Bez znajomości chemii nie da się tego zrozumieć. Jako uczniowie, studenci, popełniamy ogromny błąd sami selekcjonując co nam się przyda, a co nie - bo nie mamy do tego dystansu, nie mamy doświadczenia, ani nie wiemy co nas tak naprawdę dokładnie czeka. Brak otwartości na wiedzę, bardzo ogranicza zarówno horyzonty myślowe dietetyka jak i po prostu możliwości rozwoju w sferze dietetyki, tej w której nie ma "guru", sensacyjnych diet "z nazwiskami", POGLĄDÓW dietetyków, za to jest rzetelność, lata badań i niepodważalne dowody. A w takiej sferze powinien działać każdy dyplomowany, wykształcony dietetyk. Samokształcenie jest ok, ale pod warunkiem, że dzięki znajomości anatomii, fizjologii, chemii, biochemii itp. pozostaniesz krytycznym wobec tego, co kto chce Ci wcisnąć w ładnej, kolorowej okładce, czy na pozornie wiarygodnej prezentacji na ogólnokrajowej konferencji. Wtedy można powiedzieć, że się samokształcisz, a nie dajesz sobie wmawiać różne rzeczy, które akurat będą logiczne "na chłopski rozum". Pozdrawiam, pisząc w dobrej wierze. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nic ciekawego tu nie przeczytałem. Blog do śmieci, nikomu nie jest potrzebny kolejny pamiętnik jakiejś dziuni na kiepskich studiach.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja podczas wyborem studiów kierowałem się zainteresowaniami, bez sensu robić coś co nam się nie podoba i nie będzie nam sprawiać przyjemności.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie denerwowało na studiach zawsze to rozwalanie zajęć na cały dzień, uff... jak mnie to złościło. Zajęcia rano, później coś po południu i na wieczór jeszcze coś wrzucić, po za tym wszystko było ok i jakoś skończyłam ten agrobiznes na akademii w Częstochowie. Dałam radę. A na studia warto iść, choćby dla ludzi których tam poznałam.

    OdpowiedzUsuń
  13. To masz zupełnie inne odczucia niż ja, bo skończyłam dietetykę w poznaniu na wszuie i mam zupełnie inne odczucia niż w Twoim przypadku. może to kwestia uczelni, nie wiem, ale wydaje mi się, że pewnie tak. a może to też kwestia tego, że trafiłam na bardzo kochane osoby, z którymi utrzymuje kontakt do teraz. w każdym razie czegoś sie nauczyłam. może za bardzo różniły się twoje oczekiwania od tego, co faktycznie się studiuje na tkaiej uczelni. ja już słyszałam od znajomych, którzy kiedyś studiowali dietetykę, co tam się właściwie dzieje i dlatego nie miałam żadnych problemów z tymi takimi typowo anatomiczno-fizjologicznymi przedmiotami, bo dietetyka to jest też po części nauka o człowieku, odłam nauki, który jakoś łączy w sobie tą biologię i chemię ;) porzuciłaś zupełnie ten kierunek? nie próbowałaś zmienić uczelni? jak dla mnie popełniłaś błąd, bo jeżeli ta olimpiada to faktycznie najlepsze, co mogłaś zrobić w życiu to czemu właściwie z tego zrezygnowałaś, skoro dietetyka była rozwinięciem twoich zainteresowań? jak interesowałam się językiem angielskim to nie przestałam się go uczyć tylko dlatego, że moja nauczycielka w liceum nie spełniała zupełnie moich oczekiwań. przemyśl to proszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie dobre studia to dobrzy ludzie. Jak masz fajną grupę to nawet zajęcia, które Cię nudzą będą ciekawsze niż dobre zajęcia z ludźmi, z którymi nie potrafisz się totalnie dogadać. A że przy okazji się czegoś nauczysz to tym lepiej dla ciebie.

      Usuń
  14. Czesc, potrzebuje porady. Jestem w 2 klasie lo na biolchemie, chcialam isc na dietetyke, ale naczytalam sie tylu zlych rzeczy, ze sama nie wiem co robic. Jak to jest z ta Olimpiada? Czytalam, ze sa 3 etapy(pierwszy szkolny-nasza szkola nie organzuje takich testow) jak mam sie zglosic do tej Olimpiady?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja szkoła też nie brała udziału w tej olimpiadzie. Musisz zgłosić nauczycielowi chęć wzięcia udziału w olimpiadzie. Ja zwróciłam się do nauczyciela biologii. Nauczyciel zgłasza twój udział i przeprowadza test, który jest raczej formalnością, jeśli jako jedyna będziesz brała udział :)

      Usuń
  15. Ja po półtora rocznej przygodzie z pedagogika (nieudanej przygodzie), zdecydowałam się na dietetyke policealnie. Studium, kurs. Jak zwał tak zwał. Jestem zachwycona. Młoda kadra przekazuje nieznane mi wcześniej informacje, do dyspozycji mam sprzęt do pomiaru masy ciała i tkanki tłuszczowej.
    Cieszę się ze impuls spowodowany efektem jojo mojej diety popchnal mnie w kierunku tych zajęć. Już wiem że zajęcia pomogą mi wrócić do masy ciała w której siebie akceptowalam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z wyborem studiów to różnie bywa. Nie zawsze znajdziemy na nich to, czego oczekujemy. Sądzę jednak, że da się to jakoś przetrzymać. Sama studiuję i wiem, jak jest. Ja jednak na zajęciach nie mam co się nudzić, bo zawsze jest coś nowego :D

    OdpowiedzUsuń
  17. To jest chyba największy problem ze studiami. Rzadko uczą tam tego, co naprawdę przydatne a zamiast tego skupiają się na kompletnie nieistotnych zagadnieniach.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo dobry wpis, świetnie się czyta twojego bloga :) Ja piszę w tym roku maturę i też chce studiować dietetykę, mam nadzieję że mi się uda!

    OdpowiedzUsuń
  19. Dietetyka to dobry kierunek studiów. Jednak trzeba wybrać odpowiednią uczelnię. Tak jak piszesz, jest sporo niepotrzebnych przedmiotów (zapychaczy) a tego, co potrzebujemy, to jest bardzo mało. Mam koleżankę, która jest na dietetyce i sobie chwali. Ona jednak sporo sama się uczy. Pisze diety dla znajomych, a nawet zaczyna rozkręcać swój własny biznes. Fajna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  20. A co powiecie o dietetyce w którejś z Państwowych wyższych szkół zawodowych, które taki kierunek oferują? W programach z tego co wyczytałam jest sporo godzin praktyk, ale sama już nir wiem co mam na ten temat myśleć :D Chyba za dużo czytam i tylko sobie komplikuję życie :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Według mnie teraz każda osoba może zostać dietetykiem i nie koniecznie trzeba kończyć studia :) Znam kilka osób, które zajmują się tym zawodowo a skończyły tylko kurs.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dietetyk to pasja, a i bez studiów pewnie, że da się nim być ;) Liczy się wiedza, a osoby po studiach często jej nie mają, jeśli naprawdę tego zawodu nie czują.

    OdpowiedzUsuń
  23. Czy uważasz w ten sposób w jaki Ty jesz,ze to jest zdrowo. Milion diet, wegańskich,wegetariańskich, paleo, wiadomo diety są potrzebne jak choruje się na różne choroby to wiadomo spozywanie niektorych produktów trzeba ograniczyć. Jednak moim zdaniem powinno sie jesc wszystkiego po trochu, tylko czesciej i w mniejszych ilosciach. Wypowiadanie się na temat uczelni swiadczy o studencie.Ok, mozesz byc nie zadowolona, ale mysle, ze to nie miejsce na tego typu wpisy. Mysle,ze sama jeszcze nie jestes pewna czego chcesz w zyciu, nie potrafisz znalezc swojej drogi.

    OdpowiedzUsuń
  24. Uważam, że aby zostać dietetykiem trzeba się tym interesować i zgłębiać stale ten temat nawet po ukończeniu studiów ;) nie chciałabym trafić do takiej osoby, która zajmuje się tym z przymusu bo dietetyka to naprawdę sporo wiedzy do ogarnięcia :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Hej, mam pytano, bardzo chcę iść na dietetykę, ale nie jestem pewna,czy lepiej zgłębić swoją wiedzę prywatnie(tzn różne książki/internet), zrobić kursy, czy właśnie na studia. Po twoim wpisie wnioskuję, że lepiej nie iść na dietetykę i tu jestem w kropce: lepiej zrobić kursy+kupić jakieś książki? Jakie konkretne polecasz, z jakich się uczysz?

    OdpowiedzUsuń
  26. widzę, że dużo osób się tutaj wypowiada, na którą uczelnię iść najlepiej na dietetykę? zastanawiam się jeszcze nad medycyną lub co najlepsze językami!(przy tych kierunkach tez możecie polecić uczelnię) haha nie mam pojęcia co wybrać, wszystko z tych rzeczy mnie interesuje, ktoś poradzi? pisałam w tym roku maturę i zdałam rewelacyjnie wszystkie przedmioty, ale nie umiałam się zdecydować na co pójść. :( jakie książki najlepiej kupić na studia z dietetyki i innych powyższych?

    OdpowiedzUsuń
  27. Na jakiej uczelni studiujesz ?

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja nie wiem jaki kierunek jeszcze wybrać. Zastanawiam się pomiędzy grafiką reklamową a marketingiem. Jeszcze mam trochę czasu do namyśleń, ale powoli trzeba się na coś zdecydować. Świetny wpis i bardzo fajnie się zagląda na twojego bloga. Oby tak dalej, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  29. Czasem cudowne plany nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Może przed rozpoczęciem studiów należy dokładnie zapoznać się z cyklem kształcenia, chociaż z doświadczenia wiem, że bardzo często dziwne nazwy przedmiotów niewiele nam mówią. Jeśli jednak zacznie się już studia na danym kierunku, może warto doprowadzić je do końca. Znam osoby, które kilka razy rezygnowały ze studiów i rozpoczynały je na innym kierunku. Minęło już dobrych parę lat, a one nadal nie mają wyższego wykształcenia.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja się mogę wypowiedzieć na temat AWFu.Studiowałam tam.Czytałam,że na taki właśnie chcesz iść.Jestem po magisterce skończyłam dziennie wychowanie fizyczne i ogólnie nikomu nie polecam bo nie ma po tym pracy !!! Nauczycieli zwalniają a reforma jeszcze bardziej dała w kość.Jeśli chodzi o trenera personalnego to wszystkie kursy tylko nie na AWFIE.Dlaczego? Otóż dlatego ,że specjalizacja trener personalny to jeden wielki biznes.Wykładowcy nie dadzą ci "za darmo" wiedzy na uczelni państwowej,oczywiście ukończysz specjalizację trener personalny ale nic nie będziesz wiedzieć o treningu,metodach treningowych itp..Zmuszają do zrobienia kursów za kasę.Radzę zrobić kurs w takiej szkole która ma dobre opinie i dobrych trenerów.Sama zrobiłam taki kurs i po tym mam pracę.Gdyby nie kursy dziś byłabym bezrobotna.Niestety taka przykra prawda jeśli chodzi AWF z resztą teraz testy na takie uczelnie to żenada dostanie się każdy bo mało kto chce tam iść.Decyzja należy do Ciebie ale ja uważam,że AWF to zmarnowane lata

    OdpowiedzUsuń
  32. No właśnie. Mam obecnie 30 lat i od 6 lat, czyli od kiedy zdiagnozowano u mnie insulinooporność dietetyka jest moim hobby. Chciałam się przekwalifikować, otworzyć takie ala doradztwo żywieniowe, ale nie wiem czy studia to nie strata czasu, szczególnie w moim wieku, mając małe dziecko. Gdybym dalej odżywiała się zgodnie z niskim indeksem glikemiczym, zamiast posłuchać Iwony Wierzbickiej, pewnie dalej byłabym chora;/ to czego uczymy się na studiach a na kursach to z tego co widzę dwa różne światy. I teraz nie wiem czy kase, którą przeznaczyłabym na studia zainwestować właśnie w dobre kursy, a ważne przedmioty akademickie jak np. anatomia pzyswoić po prostu z dobrych podręczników, czy jednak brnąć w to dla samego papierka "dietetyk". Niestety podyplomówka nic nie daje. Można być ciulowym dietetykiem po studiach, a można być kompetentnym dietetykiem bez. Już sama nie wiem co robić.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.