W lutym minął rok od kiedy kupiłam mój pierwszy karnet na siłownię. Nawet nie zorientowałam się, kiedy ten czas tak szybko upłynął. W związk...

Czas i tak upłynie...

/
4 Comments
W lutym minął rok od kiedy kupiłam mój pierwszy karnet na siłownię. Nawet nie zorientowałam się, kiedy ten czas tak szybko upłynął. W związku z tym naszła mnie pewna refleksja, którą chcę się z Wami podzielić.



Nie miałam wtedy kasy na karnet, więc ciągle odkładałam jego zakup. Po za tym pracowałam, studiowałam i imprezowałam. W sumie to nie wiedziałam kiedy miałabym robić te treningi.

Mój wygląd nie dawał mi jednak spokoju. Nie lubiłam swojego ciała. Nie akceptowałam siebie. Wiedziałam, że to nie może trwać w nieskończoność. Postanowiłam coś zmienić. Odpuściłam zakup jakiegoś ciucha i kupiłam swój pierwszy karnet na siłownię.

Moje pierwsze selfie na siłowni. Wyglądałam jak totalny leszcz.
Od tamtej pory siłownię zmieniłam już kilka razy z różnych powodów. Nie miałam jednak dłuższej niż tydzień przerwy w treningach.

Poważnie to już ponad rok regularnego wylewania siódmych potów na treningach?!

Początkowo chciałam trochę schudnąć i ujędrnić ciało. Ale okazało się, że świetnie bawię się na treningach (dobra na początku cierpiałam, bo kondycje miałam słabą). Ale później... poznawałam świetnych ludzi, próbowałam nowych rzeczy. Znalazłam swoją największą pasję.

I nauczyłam się w końcu robić selfie
Rok to może nie jest ogromny staż na siłowni. Wiem jednak, że nigdy nie zrezygnuje z regularnej aktywności fizycznej. Wcześniej wydawało mi się niemożliwe pogodzić moje obowiązki z treningami. Okazało się, że naprawdę łatwo jest znaleźć czas na aktywność fizyczną, jeśli się tego bardzo chce. Trening stał się dla mnie nawykiem i jest jak poranne mycie zębów. Nie myślę o tym, po prostu to robię.

A Ty?

Zarzekasz się, że nie masz czasu, bo praca, studia oraz dzieci. Trzy treningi w tygodniu zajmują raptem 3 godziny. To tyle samo co dwa, bezsensowne filmy obejrzane z nudów. Moim zdaniem brak czasu to najsłabsza wymówka na świecie. Im więcej masz zajęć, tym lepiej zorganizujesz sobie czas.

Nie masz kasy?

Odpuść zakup jakieś rzeczy, której i tak nie potrzebujesz. Po za tym jest masa darmowych aktywności fizycznych. Bieganie, jazda na rowerze oraz ćwiczenia w domu nic nie kosztują. A ja właśnie zniszczyłam Twoją drugą wymówkę.

Nie mów, że nie masz czasu i pieniędzy. Powiedz prawdę. Powiedz, że Ci się nie chce.

I nie zrozum mnie źle. Wcale nie musisz podążać za trendami. Nie musisz być fit. Tak długo jak akceptujesz siebie i czujesz się dobrze we własnym ciele, wszystko jest okej. Nie musisz nic zmieniać.

Nie rozumiem tylko, dlaczego wciąż narzekasz, jednocześnie nie robiąc nic w kierunku zmiany swojego życia?

Musisz zrozumieć bardzo ważną rzecz. Czas i tak upłynie. Niezależnie od tego, czy zaczniesz żyć pełnią życia i wykorzystywać swój potencjał, czy będziesz wciąż tkwić w tym samym miejscu.

A co gdybym ja nie wykonała tego kroku? Co gdybym nie kupiła tego karnetu?

Rok by upłynął. A ja... Ja pewnie zajadałabym się lodami oglądając kolejny odcinek serialu. Byłabym bardzo smutnym człowiekiem, który nie docenia swojej wartości. Nie zyskałabym pewności siebie, nie zaakceptowałabym swojego ciała. I choć daleko mi do ideału, to wcale mnie to nie martwi. Wiem, że ciężko pracuje, żeby osiągnąć swój cel i to podnosi mnie na duchu w chwilach słabości.

To co, zaczynasz biegać od jutra?


You may also like

4 komentarze:

  1. Gratulacje w odnalezieniu swojej pasji. Bardzo ciekawy materiał godny uwagi. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. I właśnie dzięki Tobie i temu co przed chwilą przeczytałam, idę jutro biegać, pierwszy raz od pół roku !

    OdpowiedzUsuń
  3. Owsianaaaa, Twój blog jest super-mega-ekstra motywujący!!!! Dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.