Kocham święta, choć cieszę się, że powoli dobiegają już końca. To ciągłe jedzenie, odpoczywanie i spędzanie czasu z rodziną jest już trochę ...

Moja dieta podczas świąt

/
7 Comments
Kocham święta, choć cieszę się, że powoli dobiegają już końca. To ciągłe jedzenie, odpoczywanie i spędzanie czasu z rodziną jest już trochę męczące ;) Ileż można jeść? Nie martw się, nie tylko ty obżarłeś się w święta do granic możliwości. Chcesz wiedzieć jak wyglądała moja dieta w trakcie świąt?


Ostatnio bardzo was zaniedbałam. Rzadko pisałam, bo miałam zbyt mało czasu. Przeprowadzka, praca, uczelnia i przygotowania do świąt zepchnęły bloga na dalszy plan. Ale spokojnie! Już tutaj wracam i to ze zdwojoną motywacją. Zwłaszcza po tym, jak skatowałam swoje ciało wielkimi porcjami jedzenia :)

Pisałam już na facebooku, że ludzie martwią się tym, co jedzą pomiędzy świętami, a Nowym Rokiem. Rozpaczają, że tak bardzo przytyją przez te pierogi, krokiety i barszcz z uszkami. Szkoda tylko, że nie martwią się tym, co jedzą przez pozostałe dni w roku. 

Dla mnie święta to magiczny czas. Mam ogromną rodzinę pełną łasuchów i choć na co dzień się z nimi nie utożsamiam, to ja też uwielbiam jeść. Co roku jestem odpowiedzialna za pieczenie ciast. W tym roku upiekłam ich tylko 7 ;) Tak rzadko spotykamy się w komplecie, że nie chcę psuć atmosfery gadając o siłowni i mojej diecie. Przez te kilka dni w roku jem to, co cała reszta. Nie chcę robić mamie przykrości, nie chcę gotować sobie o oddzielnym garnku. Święta są u mnie bardzo rodzinne, ciepłe i pełne jedzenia. Taka tradycja, muszę ją podtrzymywać ;) 

Pamiętajcie, nie można dać się zwariować. Przez cały rok dbam o aktywność fizyczną i zdrową dietę. Jeśli przez te kilka dni totalnie wyluzuje, na pewno nic mi się nie stanie. Nie chcę, żeby jedzenie rządziło moim życiem. Zobaczcie więc jak wyglądała moja dieta w święta :)


Po pasterce zawsze jemy ciasto i opijamy moje urodziny ;)  Zasłużyłam na wielki, urodzinowy kawałek sernika z mango o drugiej w nocy.


Hm, co by tu zjeść na śniadanie? Miałam w planach spróbować każdego z siedmiu ciast jakie upiekłam. Po trzecim kawałku miałam już dosyć. Ale ze mnie słabeusz! 

Żeby zmieścić taką ilość jedzenia trzeba mieć odpowiedni outfit. W tym roku wyglądałam w święta tak, jak na poniższym zdjęciu.

 
W dresie się więcej mieści, ale mieliśmy gości, więc musiałam się przebrać ;(


A przed snem trzeba dorzucić jeszcze trochę węglowodanów...


Pierwszego dnia świąt tak się zmęczyłam, że dziś miałam już siłę tylko na oglądanie moich ukochanych minionków. No dobra, wykrzesałam jeszcze trochę energii na sięgnięcie po najlepsze cukierki świata.


Po takiej dawce słodyczy będę miała ich dosyć na cały przyszły rok. Na szczęście za kilka dni wracam do Poznania i wszystko wróci do normy. Tęsknie za moją dietą i siłownią. Przed nowym rokiem opowiem wam jeszcze o moich postanowieniach i planach związanych z redukcją świątecznych kilogramów. A wy trzymacie się zdrowej diety, czy leżycie teraz w dresie ledwie się ruszając? ;)

Więcej świątecznych grzechów na moim snapchacie: owsianapl


You may also like

7 komentarzy:

  1. Właśnie takiego posta-pocieszacza mi brakowało! Mnóstwo pozytywnej energii od Ciebie bije :) Na co dzień również staram się żyć zdrowo, uwzględniając odpowiednią dietę i wyznając zasadę "lepiej pieszo niż tramwajem" (w miarę możliwości, rzecz jasna), jednak zalewające internet porady świąteczne "olaboga, co zrobić, by nie przytyć" sprawiają, że zaczęłam denerwować się na siebie, że tylu ludziom udaje się trzymać zachcianki na wodzy, nie dając się skusić na kolejny kawałek ciacha,a ja z taką łatwością "rujnuję" to, na co pracuję cały rok. Na szczęście są jeszcze osoby, które przede wszystkim zdrowo...myślą i przypominają, że nie można dać się zwariować - tak trzymać! ;) Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego świętowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, zdrowy rozsądek też się liczy ;) Święta to święta. Nie przejmuj się i nie złość się na siebie. Od stycznia podwójna dawka ćwiczeń, skoro w święta była podwójna dawka jedzenia :)

      Usuń
  2. Fajny wpis, mam pytanie zrobisz jakiś wpis o tym jak można schudnąć chociaż troszkę do studniówki (pozostao 3 tygodnie) oraz jakie rzeczy dodać do jadłospisu jakie wyrzucić aby chociaż troszkę waga spadła oraz lekkie ćwiczenia na nogi które strasznie nie obciążają kolan ;)
    Z góry dziękuje i pozdrawiam
    Stała czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało czasu do studniówki zostało, więc mój wpis byłby trochę spóźniony ;(
      Polecam do studniówki całkowicie wyrzucić słodycze i fastfoody z diety, pić duuuużo wody i ćwiczyć! Możesz ćwiczyć z Ewą Chodakowską przed komputerem trzy razy w tygodniu, a na pewno będziesz wyglądać świetnie w studniówkowej kreacji ;)

      Usuń
  3. Ja się staram nie obżerać, ale też próbuję różnych rzeczy. Ważny jest umiar ;) A teraz czas na powrót do ćwiczeń :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak zacznę jeść to nie umiem zachować umiaru ;( Całe szczęście święta nie trwają cały rok i wracam do mojej ukochanej diety <3

      Usuń
  4. Na szczęście dziś trafiłam na Twojego Bloga .Przeglądam , notuję, podziwiam i dalej napiszę tylko tyle :Justynko jesteś wspaniała , jesteś ludzka bez zacięcia sadystycznego , wszystkiego najlepszego .Myślę gościć na Twoim blogu , bo jest się czego uczyć . Pozdrawiam - emerytka - Krystyna

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.