Po wrześniowym debiucie w ME Survival Race wiedziałam, że moja przygoda z ekstremalnymi biegami zaczęła się na dobre. Kiedy tylko usłyszała...

Pot, krew i błoto czyli Runmageddon Rekrut 2015

/
0 Comments
Po wrześniowym debiucie w ME Survival Race wiedziałam, że moja przygoda z ekstremalnymi biegami zaczęła się na dobre. Kiedy tylko usłyszałam, że Runmageddon odbędzie się w Poznaniu, wiedziałam, że w nim wystartuje. To uzależniające!



Runmageddon to ekstremalny bieg z przeszkodami organizowany w całej Polsce. Jest duża ilość biegów na kilku dystansach i z różną ilością przeszkód. Runmageddon Rekrut organizowany w Poznaniu rozpoczął sezon hardcorowych biegów. Na stronie Runmageddonu znajdziecie więcej informacji o tym gdzie i kiedy odbędą się kolejne biegi.

Rekrut ma 6 km i 30 przeszkód. Tym razem wystartowałam z moją przyjaciółką, która nigdy wcześniej nie brała udziału w takiej imprezie. Ja po doświadczeniach z biegu survivalowego
(o którym pisałam tutaj) wprost nie mogłam się doczekać startu. Wiedziałam, że czekają mnie niesamowite emocje i świetna zabawa.

W całej tej imprezie najlepsza jest atmosfera. Wszyscy się uśmiechają i zawsze podają sobie dłoń na trasie. Jeśli masz problem z przeszkodą, na pewno znajdzie się jakiś facet, który Ci pomoże. To takie piękne, że obcy ludzie stają się sobie tak bliscy. A wszystkich łączy wspólna miłość do wariackich biegów w błocie ;)


Jeśli mam być szczera, nie kręci mnie zwykłe bieganie. Ok, kiedy robi się ciepło, biegam, bo lubię. Ale nie miałam nigdy ambicji, żeby startować w maratonach. To dla mnie zbyt nudne. Ale Runmageddon? To niesamowita przygoda i zero nudy. Trzeba to przeżyć przynajmniej raz w życiu!

Jestem z siebie bardzo zadowolona, bo moje treningi przynoszą rezultaty. Pokonałam wszystkie przeszkody i nie musiałam robić karnych burpees ;) Udało mi się nawet wspiąć na ubłoconą linę, z którą wielu facetów miało problem. Ukończenie takiego biegu daje mega satysfakcje. Po takim biegu można wszystko.

Teraz przygotowuje się do Runmageddonu Classic na dystansie 12 kilometrów. Później marzy mi się Hardcore, czyli półmaraton z ponad siedemdziesięcioma przeszkodami. Muszę zdobyć wszystkie medale!


Trudno mi powiedzieć, który bieg podobał mi się bardziej. I na Survival Race i na Ranmageddonie bawiłam się świetnie. Na Runmageddonie było zdecydowanie więcej błota. Na trasie było jedno wielkie bagno. To, że biegłam to za dużo powiedziane. My czołgaliśmy się w błocie. Musieliśmy uważać, żeby nasze buty nie zostały na trasie. Najgorsza była zdecydowanie kąpiel w jeziorze. Woda była lodowata. Listopad to nie jest dobra pora na takie kąpiele. Po wyjściu z jeziora reszta to była pestka ;)

Jeśli myślicie o stracie w takim biegu, to się nie zastanawiajcie, nawet jeśli nie jesteście super sportowcami. Najlepiej jest biec ze znajomymi, bo jest dużo śmiechu i wsparcie w chwilach zwątpienia. A nawet jeśli stratujecie sami, na trasie na pewno ktoś wam pomoże. To świetna impreza. Mam nadzieje, że spotkam się z kimś z was na kolejnej edycji Runmageddonu.


You may also like

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.