Przed startem stresowałam się bardziej, niż przed maturą. Men Expert Survival Race to był mój biegowy debiut. Nigdy wcześniej nie brałam udz...

Przeżyłam ME Survival Race!

/
1 Comments
Przed startem stresowałam się bardziej, niż przed maturą. Men Expert Survival Race to był mój biegowy debiut. Nigdy wcześniej nie brałam udziału w imprezach dla biegaczy. Jeszcze trzy miesiące temu 10 kilometrów i 30 przeszkód brzmiało jak wyzwanie nie do pokonania. Poważnie zastanawiałam się czy jestem gotowa i czy dam radę. Strome podbiegi, wysokie przeszkody, błoto i bagna. Takie atrakcje zapewnili nam organizatorzy. Myślicie, że podołałam?



Bieg okazał się niesamowitym przeżyciem. To najciekawsza i najbardziej motywująca rzecz jaką zrobiłam w ostatnim czasie. Naprawdę nie wiem czego się bałam. W końcu ciężko trenowaliśmy z moja najlepszą pod słońcem drużyną (tutaj macie wpis o naszych przygotowaniach).


Początek był straszny. Narzuciliśmy szybkie tempo, co w połączeniu z moim stresem sprawiło, że poważnie zastanawiałam się czy dobiegnę do mety. Po pierwszej przeszkodzie się jednak uspokoiłam. Biegłam w drużynie, która była ogromnym wsparciem. Jeśli ktoś nie mógł sobie poradzić, od razu biegliśmy z pomocą. Przeszkody okazały się odpoczynkiem i czasem na wyrównanie oddechu. Przy przeszkodach cała moja drużyna czekała na ostatnią osobę. Był więc czas i na rozmowę i na żarty.



Niektóre przeszkody były właściwie nie do pokonania w pojedynkę. My zagraliśmy drużynowo. Zamiast siły częściej używaliśmy głowy, żeby sprytnie pokonać czekające na nas zadania. Faceci brali nas na barana, popychaliśmy się do przodu, wciągaliśmy się za ręce. Gdybyśmy biegli osobno mogłoby być naprawdę ciężko.



Naszymi ulubionymi okazały się błotne i wodne przeprawy. Najlepsze było śmierdzące bagno i nasze zdziwienie, gdy musieliśmy się zanurzyć w nim do pasa. Mi najbardziej podobała się błotna zjeżdżalnia i rampa, na którą nie mogliśmy się wspiąć przez dobre 10 minut. Gdyby nie praca zespołowa na pewno by się nam nie udało.



Cały dzień chodziłam naładowana endorfinami. Byłam z siebie niesamowicie dumna, że pokonałam ten dystans bez problemu. Emocje jakich dostarczył mi start z ME Survival Race nie da się z niczym porównać. Razem z drużyną planujemy już kolejny start w biegu z przeszkodami. A już niebawem wrzucę film z naszego biegu.





Braliście kiedykolwiek udział w takim wydarzeniu? Jak wam się podobało? ;)


You may also like

1 komentarz:

Obsługiwane przez usługę Blogger.