Wyjście na randkę do kina jest słabe. Gdyby facet na początku naszej znajomości zaprosił mnie na film, od razu byłby skreślony. Po pierwsze...

Najlepsza randka w moim życiu!

/
2 Comments
Wyjście na randkę do kina jest słabe. Gdyby facet na początku naszej znajomości zaprosił mnie na film, od razu byłby skreślony. Po pierwsze nie lubię oglądać filmów. Po drugie, jak mielibyśmy się poznawać gapiąc się w ekran? Zdecydowanie wolałabym spędzić czas aktywnie. Spacer w wyjątkowym miejscu, wycieczka rowerem za miasto albo... wizyta na ściance wspinaczkowej! Całe szczęście etap słabych i żenujących randek mam już za sobą. Teraz sama mogę decydować, gdzie chcę być zabrana na randkę. 


Z Mateuszem widujemy się zazwyczaj w weekendy. Przed naszym spotkaniem powiedziałam mu ostatnio, że chciałabym pójść na randkę. On oczywiście wybuchnął śmiechem. 
- Kobieto, po trzech latach związku randki Ci się zachciało? Gdzie mam Cię niby zabrać? 
- Najpierw zrobisz mi twoje burgery na kolację, a później wybierzemy się na wspinaczkę, żebym mogła je spalić.

Mateusz robi najlepsze burgery z wołowiny jakie jadłam. Jego burgery są warte mojego cheat meala. Po cheat mealu mieliśmy kontynuować randkę na ścince wspinaczkowej. Tak się złożyło, że kupiliśmy pół kilograma wołowiny, a ja nie znam umiaru. Zjadłam dwa burgery sama i przez kilka godzin nie byłam w stanie się ruszać. Trening został przełożony na kolejny dzień.


Mój facet nie należy do fanów siłowni, choć bez problemu robi pompki, gdy leżę na jego plecach. Właściwie nigdy nie był nawet na siłowni i z przekory na pewno tego nie zrobi w najbliższym czasie. Od dziecka trenował sztuki walki, był w szkole kaskaderów, pracuje fizycznie jako nurek i jest grotołazem. Zawsze nabija się z gości, którzy przychodzą na siłkę, żeby ładniej wyglądać w koszulce z wycięciem do pasa. Oczywiście cieszy się, że ja trenuje, ale on nie przekroczy progu siłowni. Jest zbyt męski na takie rozrywki ;) W weekendy staram się ćwiczyć, zanim on wstanie. Żałuje, że nie możemy wspólnie zrobić treningu. Dlatego postanowiłam zaproponować mu coś, co on uwielbia.


Ścianka wspinaczkowa to świetne miejsce na randkę

Do wspinaczki potrzebujemy partnera. Kogoś, kto będzie nas asekurował. Od tej osoby zależy, czy wrócimy ze ścianki ze wszystkimi kończynami sprawnymi. Taki sposób spędzania czasu razem buduje zaufanie i wzmacnia więzi. Wyjście do kina w żaden sposób was nie zbliży. Chyba, że robicie w kinie coś innego, niż oglądanie filmu. Ja nie wnikam. Na ściance trzeba jednak współpracować, a przede wszystkim trzeba się słuchać. To świetna zabawa i genialny pomysł na wspólne spędzenie czasu. Taka randka kosztuje o połowę mniej niż wyjście do kina z popcornem i colą. Po za tym kilogramów nam ubywa, a nie przybywa.


Ścianka wspinaczkowa może być alternatywą dla siłowni

Wbrew ogólnej opinii, aby móc się wspinać nie trzeba mieć silnych rąk. Podczas takiej aktywności pracuje całe ciało. Wspinaczka polega głównie na utrzymaniu równowagi i balansie ciała, dlatego pracują wszystkie mięśnie stabilizujące tułów. Oprócz tego pracują mięśnie pleców i łydek. Po 1,5 godzinnym treningu nie będziecie czuć zmęczenia jak po siłowni ale gwarantuje wam, że ciało będzie bardzo zmęczone i spali mnóstwo kalorii. Nie wierzycie? A widzieliście kiedyś otyłego wspinacza?


P.S. Pamiętajcie! Nie idźcie do manicurzystki przed wspinaczką ;)


You may also like

2 komentarze:

  1. Jestem tego samego zdania! Nie lubię typowych randek, lubię coś ekstremalnego, nieszablonowego. Gdybym była chłopakiem zabrałabym dziewczynę na randkę do tunelu aerodynamicznego w Lesznie - ten obiekt jest niesamowity, a emocje nie do opisania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę dziewczynom, które mają pomysłowych chłopaków. Mój jest typowym informatykiem, który by nie wychodził z domu. Także o locie w tunelu aerodynamicznym, a nawet o wycieczce do Leszna mogę pomarzyć.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.