Człowiek o zdrowych zmysłach nigdy nie targnąłby się na swoje własne życie. Każdy z nas chciałby żyć jak najdłużej. Każdy z nas chciałby do ...

Jak się zabić?

/
6 Comments
Człowiek o zdrowych zmysłach nigdy nie targnąłby się na swoje własne życie. Każdy z nas chciałby żyć jak najdłużej. Każdy z nas chciałby do końca swoich dni cieszyć się jak najlepszym zdrowiem. Ludzie dziwią się, gdy słyszą o próbach samobójczych. Zastanawiają się, jak można odebrać sobie życie? Te same osoby nie zauważają jednak, jak traktują własne ciało. Nie widzą, że sami się wyniszczają i dążą do zbyt wczesnej utraty zdrowia, a nawet życia. Są świadomi, że nie powinni tego robić, a i tak chcą się zabić.



Przyznaję się, oglądam chirurgów. Do napisania tego tekstu zainspirował mnie jeden z odcinków. Zawsze powtarzałam, że seriale są genialne i bardzo wiele uczą. Ale do rzeczy. Ojciec O'Malleya, jednego z głównych bohaterów, trafił do szpitala. Pił alkohol, palił papierosy i był bardzo otyły. Okazało się, że ma nowotwór i problemy z układem krążenia. Nie udało się go uratować, zmarł kilka dni po operacji.

Zanim to nastąpiło powiedział synowi, że żona mu tego nie wybaczy. Że żona go za to zabije. Bo ona zawsze mu powtarzała, że źle się odżywia i nie dba o siebie. On wiedział, że robi krzywdę swojemu ciału, ale i tak nic z tym nie robił. Nie zmienił swoich nawyków żywieniowych, nie zaczął uprawiać sportu. Uświadomił to sobie, kiedy było już za późno na zmiany.

Dopóki wszystko jest w porządku, ludzie wierzą, że są nieśmiertelni. Uzależniają się od papierosów, nadużywają alkoholu. Mają świadomość, że powinni zerwać z nałogami, ale tego nie robią. Nie uprawiają sportu, bo przecież wyglądają całkiem dobrze. A nawet jeśli są otyli, to nic sobie z tego nie robią, bo są zbyt leniwi. Nie wspominając o diecie, która woła o pomstę do nieba. Fakt, coraz więcej ludzi zaczyna dbać o swoje zdrowie. Ale zdecydowana większość traktuje swoje ciało jak śmietnik, wrzuca do niego co popadnie.

Najlepsze metody na popełnienie samobójstwa

Zapomnij o zdrowej diecie

Jedz dużo fastfoodów i słodyczy. Oszczędzaj swój cenny czas i nie przygotowuj domowych posiłków. Kupuj obiady w makdonaldzie albo tureckiej budce. Tylko nie zapomnij popić tego dużą coca colą! Po co jeść śniadania? Wystarczy kawa i baton o godzinie jedenastej. Na kolację koniecznie zamów pizzę z ekstra serem, wtedy do obiadu na pewno nie zgłodniejesz.

Taka dieta daje gwarancję szybkiej śmierci. Na pewno umrzesz przed pięćdziesiątką na zawał albo którąś z chorób układu krążenia. Ta metoda wymaga trochę czasu, ale jest bardzo prosta i przyjemna. Do puki będziesz w stanie samodzielnie się poruszać.

Przestań uprawiać sport

Wyrzuć buty do biegania. Zainwestuj lepiej w miękkie kapcie na wieczory przed telewizorem. Siłownia jest dla koksów, więc od razu sobie odpuść. To nie jest miejsce dla Ciebie. Po zakupy koniecznie wybierz się samochodem i zaparkuj jak najbliżej wejścia. Chyba nie chcesz się zmęczyć? W pracy zawsze używaj widny. Kto w ogóle wymyślił schody? Na przerwie nie ruszaj się od biurka. Mam nadzieję, że zrobiłeś sobie zapas batonów w szafce, żeby nie fatygować się do bufetu.

Ta metoda jest prosta, niewymagająca wysiłku i niezwykle skuteczna. Dzięki niej w końcu zanikną Twoje mięśnie, a układ krążenia sam odmówi współpracy. Otyłość wywoła lawinę chorób. Spokojna głowa, któraś z nich na pewno Cię zabije.

Znajdź sobie nałóg

Najlepiej niech to będzie palenie papierosów. Paczka dziennie to chyba trochę za mało, jeśli chcesz osiągnąć zamierzony efekt. Najlepiej zacząć palić już w liceum. Im dłuższy staż, tym ciężej walczyć z nałogiem.

Dzięki tej metodzie masz duże szanse na chorobę nowotworową. Jeśli nie będziesz zapominać o swojej dawce tytoniu, wszystko pójdzie zgodnie z planem. A jeśli bardzo nie lubisz świata i ludzi otaczających Cię wokół, może nawet uda Ci się uśmiercić kogoś przy okazji?

Dlaczego chcesz się zabić?

Fakt, wiedza dotycząca odżywiania człowieka leży u nas kompletnie. Większość ludzi je byle co. Wrzuca w siebie co popadnie. Aby tanio, aby szybko. Większość robi to, nie zdając sobie sprawy, że to ma realny wpływ na zdrowie i długość życia. Wiecie, że najczęstszą przyczyną zgonów w UE są choroby układu krążenia? Nie starość i wypadki. Przyczyną śmierci jest niewłaściwa dieta. Najłatwiej jest się zabić jedząc fastfoody i dziesiątą pizze w tygodniu.

Aha, jesteś zbyt leniwy, żeby zmienić coś w swoim życiu. Nie masz czasu? Ach, tak. Rozumiem. Przecież praca jest ważniejsza niż zdrowie. Nie chce Ci się zrobić sałatki na obiad ani owsianki na śniadanie? Wiem, to takie wymagające.

Ale spokojnie, Ciebie to nie dotyczy. Ty na pewno będziesz żyć sto lat nie dbając o swoją dietę.

Ja nie chciałabym, żeby moi bliscy cierpieli gdybym umarła, bo nie chciało mi się zadbać o swoje zdrowie. Byłoby mi głupio, że zostawiam swoje dzieci, bo byłam zbyt leniwa, żeby pobiegać trzy razy w tygodniu. Nie mogłabym sobie tego wybaczyć. Czułabym się tak, jak ojciec O'Malleya, kiedy zdał sobie sprawę, że to wszystko jego wina. Ale to i tak nie będzie miało znaczenia.


You may also like

6 komentarzy:

  1. Myślałam, że to od Boga zależy ile żyjemy, a nie tylko i wyłącznie od tego, co jemy. Mogę zdrowo się odżywiać i biegać, odbierając sobie tym samym przyjemność z jedzenia rzeczy, które lubię, a potrąci mnie samochód i juz mnie nie będzie. Równie dobrze mogę jeść to co kocham i żyć 100 lat. Nie wszyscy chcą się katować (tak, dla mnie dieta to katowanie) i jedzą po prostu to, na co mają ochotę. Dlaczego nie? Osoba, która bardzo dba o zdrowy styl życia najczęściej poświęca się temu całkowicie, cały czas myśli o tym co je, zapominając trochę o tym, co w życiu najważniejsze. Bo na pewno nie to, co kładziemy na talerz :)
    Osoby będące na diecie chcą strasznie narzucać innym swój tryb życia pokazując, że wszystko inne jest złe. Niech każdy zachowuje się i je jak chce, myślę że to najzdrowsze podejście.

    P.S. Dopóki, a nie "do puki". Popraw proszę, bo mocno gryzie w oczy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się co do kwestii Boga, ale to nie oznacza ze mamy nie dbać o nasze zdrowie. Jest to wręcz naszym obowiązkiem. Przeciez życie to dar i musimy je SZANOWAĆ a nie się TRUĆ fast foodami! Uważane jest to nawet za grzech... Weź pod uwagę np. Palenie papierosów. Fakt, ze w kazdej chwili moze mnie potrącić samochód nie oznacza, ze mam siąść na tylko i nic nie robic ze swoim życiem. Poza tym zdrowe jedzenie nie zawsze musi być niesmaczne. Po prostu trzeba nabrać wprawy i wiedzieć jak przygotowywać posiłki. Ponadto to tez nie oznacza, ze nie możemy sobie czasem pozwolić na drobne przyjemności. Wszystko jest dla człowieka, ale w umiarze.

      Usuń
    2. Nie tylko, ale tylko :D

      Usuń
  2. Nikomu nie narzucam swojego stylu życia. Moi bliscy przyjaciele nie biegaja i nie chodzą na siłownie a ja nie umoralniam ich na każdym kroku. Jak jedzą śmieci to mówię im co o tym myślę ale nigdy nie hejtowalam ich za to. Ja tez wierze w przeznaczenie. To nie znaczy ze mam nie dbać o swoje zdrowie. Zgadzam się z przedmówcą. Mam siedzieć na tyłku i czekać az walnie mnie samochód? To nie w moim stylu. Ja biorę życie we własne ręce, bo ode mnie zalezy jak ono będzie wyglądać. Gdybyś uważnie czytał/ła mojego bloga to wiedziałbys/wiedziałabys że nie uznaje restrykcyjnych diet i tez jem moje ukochane burgery. Ale ja to robię z głową. I moim celem nie jest umoralnianie kogokolwiek. Ja chcę motywować i inspirować ludzi którzy tego potrzebują. Jeśli masz z tym problem, nie musisz czytać tego co piszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy post! Ja też nigdy nie rozumiałam jak można zrezygnować z paczki chipsów do serialu czy słodkiej przekąski na uczelni, nie wierzyłam że mogę zacząć biegać, bo przecież to takie męczące, człowiek się poci (a fuu!)j i wgl tyłek tak bardzo ciężki. Wszystko zmieniło się gdy zaczęłam czytać Twojego bloga, przyszły wakacje i miałam więcej czasu. Postanowiłam zrobić coś ze sobą i zdecydowałam się na bieganie oraz zdrowsze odżywianie. Teraz oczywiście zdarzają mi się chwile słabości, ale szybko podnoszę głowę i nie poddaję się ;) Widzę jak moje ciało się zmienia (oczywiście na lepsze) i co najważniejsze: pokochałam bieganie ! Może nie samo wyjście z domu, ale ten moment, gdy wracam właśnie spocona(!!!) i zmęczona, ale na prawdę szczęśliwa :) Dziękuję Ci za motywację Justynko,jesteś wielka! pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami zastanawiam się, czy jest sens pisać tego bloga. Ale jeśli chociaż jedną osobę motywuję do zmian, to warto! Cieszę się, że zmieniłaś coś w swoim życiu! Nie poddawaj się i tak trzymaj ;) Ja też miewam czasem chwile słabości. To nie znaczy jednak, że trzeba porzucić całą pracę przez jednego burgera :) Dzięki za ciepłe słowa ;*

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.