Może i nigdy nie byłam chorobliwie otyła, ani przerażająco gruba. I gdybym leciała wtedy samolotem nie musiałabym dokupować dodatkowego mie...

Jak to jest być grubasem?

/
8 Comments
Może i nigdy nie byłam chorobliwie otyła, ani przerażająco gruba. I gdybym leciała wtedy samolotem nie musiałabym dokupować dodatkowego miejsca. Jednak wewnętrznie byłam grubasem. Ważyłam wtedy 10 kg więcej niż dzisiaj, co nie jest jakąś ogromną różnicą. Ale byłam grubasem, bo czułam się jak grubas. Miałam napisać dziś lekki tekst o diecie bezglutenowej, ale scena którą widziałam będąc na mieście zainspirowała mnie do opowiedzenia wam o tym, dlaczego zmieniłam swój styl życia.


Idąc dziś ulicą zobaczyłam przed sobą parę. Kobietę pchającą wózek z dzieckiem oraz jej faceta. Nikt z was nie zwróciłby pewnie na nich uwagi, bo nie wyróżniali się z tłumu niczym nadzwyczajnym. Oprócz tego, że oboje byli chorobliwie otyli. I zrobiło mi się strasznie żal tego dziecka jadącego w wózku, bo ono z góry było skazane na otyłość w przyszłości. I nie, nie dlatego, że geny. Tylko dlatego, że Ci rodzice nie będą potrafili przekazać temu dziecku zasad racjonalnego odżywiania, bo sami ich nie znają. Jakim więc mogą być oni przykładem dla swojego potomstwa? 

Kiedy miałam 13 lat nikt nie powiedział mi jakie są konsekwencje codziennego jedzenia tabliczki czekolady i dwóch paczek czipsów. Albo całej szarlotki. I dwóch blach własnoręcznie upieczonych bezów. A zdarzało mi się to bardzo często, bo uwielbiałam słodycze. Oczywiście, słyszałam od rodziców "Nie jedz tyle, bo rozboli Cię brzuszek". Ale nikt mi nie powiedział "Nie żryj tyle, bo to kalorie i zostaniesz smutnym grubasem". I ze szczupłej dziewczynki zmieniłam się w nastolatkę z lekką nadwagą. I boczkami wylewającymi się wszędzie, jak widać na powyższym zdjęciu.

Przełomem były dla mnie zakupy pod koniec III klasy gimnazjum. Potrzebowałam czarnych, eleganckich spodni. Ekspedientka przynosiła mi kolejne pary, w które ja nie mogłam się wcisnąć. W końcu udało się. Tylko, że to były największe spodnie jakie były w sklepie, w rozmiarze 42. Kupiłam je, bo nie miałam innego wyjścia, ale najpierw się rozpłakałam. To był dzień, w którym obiecałam sobie, że kiedyś będę nosiła rozmiar 36 i kupowała wszystko co mi się spodoba, a nie to, w co wcisnę swoje grube ciało. 

Poza tym po wakacjach miałam iść do liceum. Nowy etap w życiu, nowi znajomi, nowi chłopcy. Autentycznie bałam się, że nikt mnie nie polubi, bo jestem gruba. Teraz wiem, że to była głupia motywacja, ale lepsza taka, niż żadna. Dlatego obrałam sobie za cel schudnąć do września i wkroczyć do nowego środowiska jaka zadowolona z siebie i swojego wyglądu dziewczyna.

I to była najlepsza rzecz jaką mogłam dla siebie zrobić. Przeszłam na dietę (która swoją drogą jest tematem na oddzielny post o durnych metodach odchudzania) i schudłam 10 kilogramów. Starzy znajomi zauważyli ogromną zmianę, a nowi nigdy nie poznali dawnego tłuściocha. I nie chodzi tu tylko o mój wygląd. Tylko o to, jak te kilka głupich kilogramów może uprzykrzyć człowiekowi życie, a zwłaszcza nastolatce z milionem kompleksów.

Po zakończeniu diety wróciłam oczywiście do dawnych nawyków żywieniowych. Jadłam dużo, nieregularnie. I znowu zaczęłam tyć. Nie chciałam tego zaakceptować i tłumaczyć sobie, że ja już tak mam. Chciałam znaleźć metodę na utrzymanie nowej figury, więc sięgnęłam do internetu. Odkryłam wtedy niesamowity sekret! Żeby być szczupłym i zdrowym, trzeba prowadzić zdrowy styl życia. Kto by pomyślał? To była wiadomość, która zrewolucjonizowała moje życie. Zaczęłam dużo czytać, eksperymentować w kuchni, zaliczyłam nawet romans z wegetarianizmem. Niesamowite było dla mnie to, jak sposób odżywiania wpływa na nasze ciało. 

Zdałam sobie sprawę, że cudowne diety nie mają racji bytu. Jeśli chcesz zmienić swój wygląd oraz cieszyć się zdrowiem przez długi czas, musisz zmienić styl życia. Dobrze zbilansowana dieta i aktywność fizyczna to jedyna droga do osiągnięcia tego celu. Oczywiście nie mówię, że trzeba na zawsze pożegnać się z czekoladą i lodami ;) Wszystko jest dozwolone w odpowiedniej ilości. 

Nie mówię oczywiście, że ktoś kto waży 80 kilogramów nie może być szczęśliwy. Jeśli tylko akceptuje swoje ciało i czuje się z tym dobrze, to świetnie! Ja tego nie potrafiłam, bo zwoje mózgowe miałam obrośnięte tłuszczem. Teraz wiem, że kilogramy nie wyznaczają mojej wartości, ale o wiele milej nosi mi się spodnie w rozmiarze 36 niż 42 ;)

Ja, dzięki zmianie stylu życia odnalazłam swoją pasję i dowiedziałam się co chciałabym robić w życiu. Jedną z tych rzeczy jest dzielenie się moją wiedzą i motywowanie ludzi do pozytywnych zmian w życiu. Ja wiem, że to trudne, bo sama przez to przeszłam. Ale naprawdę warto! Gdyby nie to że schudłam, studiowałabym teraz prawo, bo takie plany miałam na początku liceum, a po paru latach strzeliłabym sobie w głowę. 


You may also like

8 komentarzy:

  1. bardzo mnie się podoba ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo mnie się podoba ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam :)

    Czekam na artykuł o durnych metodach odchudzania :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Studiowanie prawa nie jest aż takie złe. :). A co do bloga - uwielbiam i popieram w 100%!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie twierdze, że studiowanie prawa jest złe ;) Twierdze, że dla mnie byłoby samobójstwem ;) Ciesze się, że poszłam inną drogą.

      Usuń
  5. Gratuluję samozaparcia i motywacji. Ja jestem w podobnym wieku co ty, gdy zaczęłaś, bo chodzę do trzeciej klasy gimnazjum. Może i nie noszę spodni o rozmiarze 42, a 36, jednakże w swoim ciele czuję się okropnie :( I nie, nie przesadzam, po prostu w gronie ludzi z którymi się zadaje wszystkie dziewczyny mają ładne, płaskie brzuchy, a ja nie. Najzabawniejsze jest to, że one wszystkie jedzą słodycze, fastfoody, a wyglądają zdecydowanie lepiej niż ja. Chciałabym mieć stałą motywacje, a nie ciągle tylko jej poszukiwać i szukać wymówek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz co? Ja też zawsze byłam zła, że moje koleżanki mogą jeść słodycze i nie tyją. Byłam zła, że mam gorszą przemianę materii i tyję. Teraz się z tego cieszę. Gdyby nie to, że byłam gruba nie odnalazłabym mojej pasji. Nie zaczęłabym się zdrowo odżywiać i nie pokochałabym sportu. Dużo czasu zajęło mi zaakceptowanie siebie. Ale było warto! Nadal nie jestem idealna, ale jestem dumna z siebie, że miałam tyle siły, żeby zmienić coś w swoim życiu :) I tobie też tego życzę! Głowa do góry ;)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.